poniedziałek, 28 marca 2016

Myszka baletnica - miłość od pierwszego wejrzenia...

Dzień pędzi za dniem jak szalony... Zima skończyła się równie szybko, jak się zaczęła i dopiero w ostatnim tygodniu znalazłam chwilę na relaks z szydełkiem. Zapomniałam już, jak kojąco na mnie działa :o)

I tak oto w życiu Julki pojawiła się Myszka Balbina, bez której nie ma mowy o zaśnięciu wieczorem... Robiło się ją niesamowicie przyjemnie i lekko... Biorąc pod uwagę, że jest to moja druga maskotka w życiu to wyszło chyba nienajgorzej :o) W każdym razie - Jula jest zachwycona i to jest najważniejsze! :o)



*** Pozdrawiam świątecznie!***





9 komentarzy:

  1. Cudowna! Ta spódniczka, koraliki i cudne baletki :) Piękna praca, podziwiam z zachwytem i lekką zazdrością ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest przepiękna, aż trudno mi uwierzyć, że to dopiero druga, można by pomyśleć , że zrobiłaś ich już setki! :D
    Cudna mysia :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, myszka jest fantastyczna !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest cudna :)
    Najlepszą nagrodą i potwierdzeniem że jest wspaniała jest uśmiech Julci

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna myszka! Pozdrawiam!:-))

    http://kasztanowydomek.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna ta Balbina.Wstyd się przyznać, ale chętnie bym ją Julce porwała:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna ta Balbina.Wstyd się przyznać, ale chętnie bym ją Julce porwała:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myszka jest urocza i wcale się nie dziwię zachwytom Julki :)

    OdpowiedzUsuń