Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazek. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Kitchen - odsłona 1

Mam do zrobienia pilną robotę... muszę napisać 2 rozdziały pracy do końca września i 1 artykuł. Idzie mi masakrycznie... Wszystko przez to, że nie ma się z kim pościgać a efekty pisania są zdecydowanie zbyt wolne, by można było mówić o motywacji stąd płynącej. I jak to zwykle bywa, gdy trzeba coś zrobić, wszystko nagle wydaje się bardziej pasjonujące niż pisanie :P Wczoraj skończyłam czapkę Julki i trochę podgoniłam z haftem. Trochę, choć zajęło mi to ze 3h wieczorową porą. Pierwszy raz haftuję tak duży obraz i pierwszy raz użyłam markera do zaznaczenia kwadratów. Faktycznie, baaardzo ułatwiają krzyżykowanie. Mam tylko nadzieję, że pisak się spierze tak jak to reklamują... Inaczej będzie katastrofa!! ;)

Obecnie wygląda tak:



Dziś już bez żartów, siadam i piszę. W planach mam min. 4 strony + tłumaczenie. A wieczorkiem, w nagrodę zasiądę sobie przed robótką :) Mam nadzieję, że za tydzień będę mogła pochwalić się znacznymi postępami i to nie tylko w xxx :)

Udanego dnia! :)

wtorek, 9 października 2012

Metryczka

Po kilku podejściach do remontu, w końcu udało mi się kupić tapetę do dziecinnego pokoju i nakłonić M. do jej wymiany. Miejsce niebieskich misiów zajęły... sowy! Zrobiło się różowo i słodziutko, ale czegoś mi tu jeszcze brakowało... Po Bartusiowej stronie pokoju, gdzie tapeta jest niebieska wisi haftowany kot z pszczołami. A po Julkowej co, pusto?? Otóż - już nie!

Będąc w ciąży z Julką i spędzając dnie w beznadziejnej pozycji horyzontalnej spowodowanej zdecydowanie przedwczesnym pchaniem się dzieciny na świat, natrafiłam na cudo nad cudami - haftowaną metryczkę u Jagny. Poprosiłam wtedy Jagnę o wzorek i... dostałam! Wdzięczna jestem okrutnie, bo podoba mi się niesamowicie! Po półtora roku z okładem w końcu, w bólach udało mi się ją skończyć!!! Voila! Niniejszym przedstawiam moją przysłowiową kropkę nad i!




I pokoik Juleńki z metryczką w roli głównej :)


No! Czasami coś mi się udaje skończyć... nawet jeśli trwa to 1,5 roku ;))

niedziela, 27 marca 2011

Torebka

Kilka dni mnie nie było, ale to nie znaczy, że nic się nie działo :) Wręcz przeciwnie! Przede wszystkim udało mi się skończyć niemal 100 stronicową pracę zaliczeniową (!!!) która straszyła mnie po nocach... Praca była grupowa, ale i tak jej obszerność przerosła najśmielsze oczekiwania. Nie mam złudzeń że Prof. nie dał rady jej przeczytać, niemniej miło, że w moim indeksie pojawiła się kolejna piąteczka :P Całe to zamieszanie z sesją nieco opóźniło mnie w robótkach, ale...

wczoraj udało mi się wreszcie skończyć torebkę, choć przyznam szczerze że miała wyglądać zupełnie inaczej!!! Gdy jednak zrobiłam 3/4 ściśle trzymając się wzoru okazało się, że najwyraźniej Chińczycy użyli grubszej włóczki, bo mnie wyszła jakaś miniaturka hihihi Zatem trochę dorobiłam tu, trochę tam i zamiast torebki wyszła mi sakiewka. Właściwie można powiedzieć, że to mój własny pierwszy projekt tak mocno różni się od oryginału! Osobiście baaardzo mi się spodobał sam proces twórczy i już rozumiem dlaczego dziewczyny eksperymentują w trakcie robótek :) To naprawdę niezła zabawa!

Na torebkę zszedł mi jeden motek włóczki Kotek, więc coś ponad 300 m o ile pamięć mnie nie myli. Nawet Szanownemu Małżonkowi się chyba ostatecznie spodobało, choć w połowie oświadczył, że będziemy mieć niezłą... "torbę na ziemniaki"!!! Uwierzycie...? Bezczelność! Nie ma to jak wsparcie najbliższych, ech! :P Tak czy inaczej dorósł do zakupienia maszyny do szycia - widać wiercenie dziury w brzuchu dzień po dniu robi swoje... :P

No i foty:







Denko jest od wewnątrz szarobeżowe, od zewnątrz - czerwone, w środku usztywniane :)





I to tyle tematem torebki. Obecnie przerzuciłam się na haftowanie i robiłam to równolegle z kończeniem mojej sakiewki... ale pochwalę się dopiero jak skończę. :)) Tymczasem udało mi się wreszcie zakupić odpowiednią ramę do oprawienia misiowego haftu. Niestety, wymagało to okrojenia nieco oryginalnego passpartou, a poza tym haft jeszcze nie jest najlepiej naciągnięty - ale do tego potrzebuję maszyny do szycia! I tu koło się zamyka...Póki co misiowy obrazek prezentuje się w pokoiku mojego Smyka następująco:





Miłej niedzieli! ;)